Z cyklu "Tyjater po naszymu, czyli po śląsku"
"Stypa" - dramat
Aktualne terminy prezentacji spektaklu w zakładce REPERTUAR. Zapraszamy!
To wzruszająca opowieść o rodzinnych relacjach, wartościach i doświadczeniach z przeszłości. To one położyły się cieniem na całym życiu głównych bohaterów. Historia rodzeństwa, które spotyka się na pogrzebie matki. On, emigrant uciekinier, żyjący od stanu wojennego w Niemczech. Ona wdowa wtłoczona w trudną egzystencję, pełna lęków i bezradna wobec życiowych problemów. Tło tej historii to Górny Śląsk, daleki od idyllicznego obrazu krainy wiecznej szczęśliwości. Obrazu opartego na micie idealnej "familii" i wartościach, które są ponoć lekiem na całe zło świata. To wreszcie opowieść o poszukiwaniu wolności w obliczu politycznych i obyczajowych przemian.
Scenariusz i reżyseria: Zbigniew Stryj
Asystent reżysera: Anna Białoń
Scenografia: Zbigniew Stryj, Paweł JaNic Janicki
Kostiumy: Dorota Zeliszek
Muzyka: Patryk Ołdziejewski
Projekty graficzne: Paweł JaNic Janicki
Ruch sceniczny: Magdalena Ołdziejewska
Reżyseria świateł: Andrzej Kaczor
Inspicjent: Łukasz Kabus
Prapremiera: 12 października 2025
Premiera: 13 października 2025
Obsada: Zbigniew Stryj, Jolanta Niestrój- Malisz, Jarosław Karpuk, Anna Białoń, Jan Woldan
Czas trwania: 75 min. (bez przerwy)
- - - -
ZOBACZ spot promujący spektakl - https://youtu.be/cU5BCrK-PcU
ZOBACZ zapowiedź premiery w TVP3 Katowice - https://youtu.be/xWoRQFwmleA
- - - - - - - - - - - - - -
O SPEKTAKLU NA ŁAMACH:
Rodzina to jest siła!
To już kilkuletnia tradycja Śląskiego Teatru Impresaryjnego im. Henryka Bisty w Rudzie Śląskiej, że zaprasza widzów na prapremierowy spektakl w ramach cyklu „Tyjater po naszymu, czyli po śląsku”. Tegoroczny różnił się od wcześniejszych tym, że nie miał charakteru komediowego, a raczej… No cóż, już sam tytuł – „Stypa” – mówi wiele.
Ktoś powie: konsolacje nie muszą być smutne. Pełna zgoda. W sztuce napisanej i wyreżyserowanej przez Zbigniewa Stryja – który zagrał również jedną z głównych ról i współtworzył wraz z Pawłem Janickim minimalistyczną, lecz funkcjonalną scenografię – nie brakuje elementów wesołych i humorystycznych. Nade wszystko jednak jest to spektakl skłaniający do refleksji, a może nawet do przewartościowania rodzinnych relacji. Na pewno zaś do wzruszeń.
Głównych bohaterów „Stypy”, rodzeństwo, poznajemy na spotkaniu rodzinnym po pogrzebie matki. Brat przyjechał na nie po wielu latach nieobecności w Polsce, z której wyemigrował w okresie stanu wojennego. Nie przyjechał na pogrzeb ojca, co staje się zarzewiem konfliktu z siostrą – wdową, która samotnie zmaga się z problemami egzystencjalnymi i własnymi lękami, wywołanymi zmianami polityczno-obyczajowymi, jakie zaszły w kraju, a więc i na Górnym Śląsku.
Do głosu dochodzą niewyjaśnione zaszłości, nieporozumienia, wzajemne żale i pretensje, bowiem i siostra ma swoje grzechy. W toku szczerej wymiany zdań okazuje się szybko, że podstawowym problemem tej rodziny jest nieumiejętność rozmawiania. Lusia i Jędra z niejakim przerażeniem stwierdzają, że niewiele o sobie wiedzieli. „Stypa” staje się więc dla nich okazją do poznania się na nowo, do – jak mówi córka Jędry, Sandra – „poskładania do kupy całej rodziny”. Problem życia w kłamstwie, a raczej – mówiąc delikatniej – w nieszczerości dotyczy zresztą również innych bohaterów sztuki: syna Lusi, Kamila, oraz jej partnera, Sławka.
Zbigniewowi Stryjowi udało się stworzyć bardzo prawdziwe, pełnokrwiste postaci, dające aktorom ogromne pole do popisu. Świetnie wykorzystali tę możliwość wszyscy występujący w „Stypie”: Jolanta Niestrój-Malisz (Lusia), Anna Białoń (Sandra), Jan Woldan (Kamil), Jarosław Karpuk (Sławek) oraz sam Zbigniew Stryj jako Jędra. Dialogi prowadzone są tak sugestywnie, że nawet gorole są w stanie zrozumieć tekst mówiony po śląsku i wychwycić zarówno jego dowcip, jak i dramatyzm.
„Stypa” to dramat, który rewiduje, a nawet do pewnego stopnia burzy mit o sile i nieskazitelności śląskiej familii – mit utrwalony przez „śląskie” filmy Kazimierza Kutza. Stryj pokazuje, że rodziny z Górnego Śląska również borykają się z problemami, nie tylko natury materialnej czy zawodowej. Autor porusza też temat emigracji Ślązaków do Niemiec i ich funkcjonowania za granicą – często dalekiego od idylli. Dotkliwe okazują się zwłaszcza problemy związane z tożsamością narodową.
Przedstawienie Śląskiego Teatru Impresaryjnego im. Henryka Bisty w Rudzie Śląskiej niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny – od śmiechu po autentyczne wzruszenie i łzy. Integralną jego częścią jest nastrojowa, fabularnie powiązana muzyka Patryka Ołdziejewskiego.
Krzysztof Krzak, teatrdlawszystkich.pl, 13.10 2025, link do źródła: TUTAJ
- - - - -
Rodzinne rozliczenia
Konsolacja to uroczyste pożegnanie zmarłego. Spotkanie z dawno niewidzianymi członkami rodziny sprzyja rozmowom i wspominaniu przeszłości. W rudzkiej „Stypie" bohaterom przyszło wypić piwo, które sobie nawarzyli przez lata...
Śląski Teatr Impresaryjny w Rudzie Śląskiej to ewenement na mapie teatrów województwa śląskiego. Teatr impresaryjny z założenia nie produkuje własnych spektakli, nie ma stałego zespołu, a zajmuje się prezentacją gościnnych występów, tournée lub wydarzeń czasowych.
Rudzka instytucja, której patronuje Henryk Bista zadaje temu kłam i konsekwentnie buduje swój repertuar, sięgając po opowieści rodem z Górnego Śląska i po śląsku. Niewątpliwie, spirytus movens jest Zbigniew Stryj, zastępca dyrektora Teatru Nowego w Zabrzu ds. artystycznych, będący zarazem autorem tekstów prezentowanych sztuk, jak i aktorem, za sprawą którego w rudzkim teatrze powstał cykl „Tyjater po naszymu, czyli po śląsku".
Składają się na niego takie spektakle jak: „Gita story", „Szeryf z Fryn City" oraz „Heksy z Hołdy", „Mało Szcziga z Karmańskiego" i „Horror na wywczasach", opowiadające śląskie historie i grane po śląsku, które wystawiane są na nowobytomskiej scenie.
Ich akcja osadzona została w różnych dzielnicach Rudy Śląskiej. Łączy je coś jeszcze – humor słowny i sytuacyjny. „Stypa" różni się jednak zdecydowanie od poprzednich propozycji. Stały jest język przekazu, a więc śląski oraz lokalny krajobraz, w który wpisano familok z czerwonej cegły ze stojącą przed nim ławeczką.
Akcja przedstawienia rozgrywa się w jednym z górnośląskich miast, na co wskazują wspomniane wyżej toposy, będące wskaźnikami lokalizacji, ukazane za pośrednictwem minimalistycznej scenografii przygotowanej przez Zbigniewa Stryja i Pawła Janickiego. W centrum znajduje się rodzeństwo. Ona – dumna, samodzielna, Stabat Mater Dolorosa (świetna w roli Lusi była Jolanta Niestrój-Malisz). On – światowiec, biznesmen, ale i „czarna owca" w rodzinie. Spotykają się ponownie po latach na pogrzebie matki. Każde z nich niesie w plecaku ogrom krzywd, nieporozumień i tajemnic.
Z biegiem czasu stypa organizowana po śmierci ich rodzicielki przemienia się w seans zwierzeń. Rozmyślnie otwierają Puszkę Pandory, którą przechowuje w największym sekrecie niemal każda rodzina, spychając na marginesy pamięci niewygodne fakty, miejsca, ludzi, wydarzenia... Rozdzielająca ich do tej pory rwąca rzeka wzajemnych pretensji, powoli zaczyna wysychać. W fabule pojawiają się nawiązania do popularnego niegdyś handlowania czym się dało na targu, rozprowadzania solidarnościowej bibuły, ale sporo jest też opowieści o codziennych trudach, upadkach i życiowych zawirowaniach.
Okazuje się, że marzenie o zagranicznym dobrobycie i wolności, za którą tęsknimy często okazuje się iluzją. Rodzeństwo podczas rozmowy krok po kroku dekonstruuje mity, którymi otaczało się przez lata. Obdarci z tajemnic zamykają bolesny rozdział w dziejach swojej rodziny, rozpoczynając zupełnie nowy.
Spektakl „Stypa" to emocjonalna opowieść, która czaruje wrażliwością i celnością obserwacji. Błyskotliwie puentuje nasze wady, wytykając tak mocno zakorzenioną w społeczeństwie dulszczyznę i kreśląc zarazem portret zbiorowy, w którym wielu z nas odnajduje podobieństwa. Stypa to nie tylko ostatnie pożegnanie ze zmarłym. To także czas pojednania, przebaczenia, ale i wspominania przeszłości i tak też jest w rudzkim przedstawieniu, które wzrusza. Przekaz jest klarowny, mocny, a u wielu widzów wyciska łzy.
Wielkie brawa należą się Zbigniewowi Stryjowi, który nie tylko odpowiada za scenariusz i reżyserię, ale jest przede wszystkim rewelacyjny w roli „czarnej owcy", wracającej po latach na łono rodziny. Genialnie naśladuje akcent typowy dla wielu mieszkańców Górnego Śląska, którzy zdecydowali się wiele lat temu przenieść za zachodnią granicę. I to chyba najbardziej ujęło widzów, którzy po pokazie tocząc rozmowy w kuluarach, wyliczali punkty wspólne z ich rodzinnymi historiami.
Podczas prowadzonych wówczas rozmów dało się usłyszeć ogrom wspomnień i osobistych relacji wskazujących na to, że nie jest to jedynie teatralny scenariusz, kostium sceniczny, ale efekt bacznej obserwacji pokolenia współczesnych 50., 60. i 70-latków, którzy wyemigrowali za chlebem w niepewnych czasach, ale z sentymentem wracają „na ojczyzny łono". Znakomicie w roli Lusi wypadła Jolanta Niestrój-Malisz, która zbudowała postać pełną goryczy, ale i tłumionej czułości. Drzemiące w tym pokoleniu emocje zostały dosadnie wyartykułowane na rudzkiej scenie.
Stryj nie poprzestaje jednak na skupieniu się na jednej generacji. Kreśli obraz szerszy, ukazujący także perspektywę młodszych - dzieci głównych bohaterów: Sandry (Anna Białoń) oraz Kamila (Jan Woldan), którzy wnoszą do tej trudnej układanki swoje spojrzenie.
„Stypa" Zbigniewa Stryja to opowieść o powrocie, który nie koi, a otwiera stare rany. Bohaterowie po latach milczenia pokonują dzielące ich bariery, od nowa ucząc się ze sobą rozmawiać, a to przynosi katharsis. Nie zobaczymy tu sielankowego obrazu krainy familoków i węgla. W spektaklu bowiem bez lukru odmalowano relacje interpersonalne łączące rodziny rozdzielone w czasach PRLu m.in. z powodu emigracji zarobkowej.
Familijny dramat z powodzeniem unika dydaktyzmu, stawiając na szczerość i prawdę, urzekając autentyzmem. I to jest jego siła.
- Magdalena Mikrut-Majeranek, DziennikTeatralny.pl, 13.03.2026, link do źródła: TUTAJ








